Czy wiesz, że…

Czy wiesz, że dużo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, ile inne osoby poświęcają, aby osiągnąć zamierzony cel? Widzimy tylko efekt końcowy i przypisujemy go zasługom bogatych rodziców/ chłopaka/ męża, szczęściu, znajomościom itd. Wiecie czego się nauczyłam przez 3 lata na treningach? Że do niczego nie ma drogi na skróty.

Jeżeli trening nie był z jakiegoś powodu satysfakcjonujący, nastepnego dnia nie poddajesz się, tylko wstajesz ze zdwojoną siłą i działasz ze zdwojoną siłą. Tylko to daje Ci klucz do sukcesu. I nieważne co w życiu robisz, bo część osób na pewno stwierdzi: „jej to łatwo powiedzieć, bo nie robi nic, tylko macha tymi hantelkami i sie wymądrza, a fajną figurę to ma pewnie od urodzenia”. W każdej dziedzinie życia, aby coś osiągnąć, potrzebna jest konsekwencja w działaniu. Czy to machając hantelkami, czy to na stanowisku prezesa w wielkiej korporacji, czy to wykładając towar w supermarkecie w godzinach nocnych, czy też grabiąc liście na dworze. Bo jeśli bedziesz grabił je wystarczająco długo i konsekwentnie, każdego dnia, w końcu będziesz o tym wiedział tyle, że sam otworzysz firmę, która będzie zatrudniać do tego innych pracowników. Bo w życiu chodzi o to aby się spełniać, doświadczać, poznawać, polepszać swoje życie, czy to w kwestii materialnej, czy też niematerialnej (miłość, rodzina, szczęście). A jeżeli zrezygnujesz, bo znasz swoją wartość, jesteś mądry, a przecież tylko grabisz te cholerne liście i zasługujesz na coś więcej, to nigdy nie osiągniesz sukcesu, tylko zawsze będziesz narzekał na innych, którzy w Twojej opinii osiągnęli wiecej i będziesz przypisywał te zasługi szczęsciu i pieniądzom. Każdy w życiu od czegoś zaczynał. I pamietaj – W ŻYCIU NIE MA ŻADNYCH OGRANICZEŃ. Pewnie teraz zastanawiasz się jak dojść do tego wszystkiego, tego co siedzi w Twojej głowie i czeka na realizację. Wystarczy ustalić sobie jasny cel i do niego dążyć. Reszta to tylko kwestia czasu. Rok, dwa, pięć może dziesięć.

Dla mnie porażki, negatywna opinia obcych ludzi, problemy itd., to tylko dodatkowy bodziec do działania ze zdwojoną siłą. Dzięki temu, 3 dnia budzę się rano i cieszę się z tego, że udało mi się dokonać tego, co sobie wcześniej zaplanowałam. Bo wiecie, życie ma charakter takiej sinusoidy, raz jest dobrze, raz jest gorzej, ale po burzy zawsze wychodzi słońce. Ważne, aby w chwilach słabości się nie poddać, tylko robić wszystko z jeszcze większym zaangażowaniem.

I że co? Że niby upadłem i mam szybko się pozbierać i działać jeszcze efektywniej?

Ciężkie do wykonania? Wiem. Ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo…

 

 

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o