Moja metamorfoza

Długo zastanawiałam się czy moja metamorfoza powinna się tu znaleźć, ale do tego by wstawić tutaj zdjęcie sprzed kilku lat nakłoniła mnie jedna, jedyna rzecz. A mianowicie myślenie ludzi, którzy uważają, że jeśli ktoś coś osiągnął, dobrze wygląda, jest odważny i pewny siebie, to po prostu taki się już urodził i ma wszystko z nieba.

Wtedy bardzo łatwo kogoś skrytykować, podciąć skrzydła, zdemotywować. W moim przypadku metamorfoza jest o tyle zaskakująca, że nie obejmowała tylko wyglądu zewnętrznego, ale także charakter. Wiecie jakie to uczucie, kiedy idziecie do sklepu, wchodzicie, mówicie uprzejmie „dzień dobry”, a nikt Wam nie odpowiada? I nie dlatego, że ktoś próbuje być nieuprzejmy. Po prostu Wasza mowa ciała, czyli postawa, zachowanie, brak pewności siebie wynikający z ogromnej ilości kompleksów, cichy, nieśmiały ton głosu, spuszczony, wręcz przestraszony wzrok informuje drugiego człowieka, że taka osoba nie jest godna uwagi. Kiedy ktoś wepchnął mi się w kolejkę, udawałam, że tego nie zauważyłam, aby uniknąć konfliktu. W pewnym sensie chciałam pozostać niezauważona, aby ktoś przypadkiem dodatkowo nie skrytykował mojej osoby, wystarczyło mi, że sama się na codzień krytykowałam.

Brak pewności siebie, tym samym brak własnego zdania (własciwie to swoje zdanie posiadałam, ale nigdy nie bylam na tyle odważna, aby je głośno wypowiedzieć) spowodował, że moje życie toczyło się według „dobrych” rad innych osób. Pewnego dnia ktoś uświadomił mi to jak prezentuję się w oczach innych ludzi. Kompleksy z powodu wyglądu, mojej sylwetki (mimo, że nie byłam osobą otyłą, a raczej bezkształtnym klocem ze zwieszonymi barkami) powodowały u mnie brak wiary w siebie i we własne możliwości. Do czego dążę? Dążę do tego, że to co często widzicie, czyli ten efekt końcowy kształtowania samego siebie, to najczęściej długa droga, której przebycie kosztuje wiele poświęceń i wyrzeczeń. Zmiana sylwetki od momentu zapisania się na siłownię ( a właściwie po kilku, kilkunastu miesiącach treningów i trzymania diety) zmieniła także i mój charakter. Pamiętajcie, jesteście tym, co jecie. Treningi i zdrowa, zbilansowana dieta potrafi zdziałać cuda. Niedawno na innym, instagramowym profilu w jakimś komentarzu przeczytałam opinię oburzonej osoby, która stwierdziła, że to kłamstwo, że siłownia kształtuje charakter i że z określonym charakterem się po prostu rodzisz. Bzdura. Charakter kształtujemy od momentu narodzin i wpływa na niego nasze otoczenie, w którym się znajdujemy.
Treningi pozwoliły mi wyzbyć się wszystkich kompleksów. Nawet nie wyobrażacie sobie jak moje życie zmieniło się od tego momentu.

Więc zanim w duchu pomyślicie sobie, że ktoś otrzymał coś (czy to wygląd, czy to rzeczy materialne, jakiekolwiek osiągnięcia) z nieba, zastanówcie się, czy to rzeczywiście tak działa. Każdy może osiągnąć co tylko zapragnie. Najważniejsza jest wiara w siebie i swoje możliwości oraz konsekwencja w działaniu i dążeniu do celu, bo czasami droga może być bardzo długa, żmudna i monotonna, ale efekt końcowy Wam to z pewnoscia wynagrodzi. 🙂

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Moja metamorfoza"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sabiba
Gość
Sabiba

Super metamorfoza, jak dbasz o opalenizne?